die kajak sateliten

hans desk
syn dziennikarki i fotoreportera


Łzy lekarza

Hej Ty, co w me progi
przez zawieje snieżyce
nie żałując drogi

Hej Ty, co dla matki chorej
po lekarstwa i pomoc
w niebezpieczną porę

Hej Ty, byle matka przeżyła
Przez ciemny las spieszyłes
Niema puszcza patrzyła

Hej Ty, co twardy jak skała
Sam łotrów zgraję
przepędziłes bez mała

Hej Ty, co się nie bałes
Czoło wilkom stawiłes
Matki twarsz wciąż widziałes

Hej Ty, co dobrnąłes wreszcie
przez ciemne ulice
w nieznajomym miescie

Hej Ty, który w ciemna noc
do mnie, doktora,
Dla matki po pomoc

Hej Ty, co dla sprawy swietej
Znosząc trudy niedole
Wypierdalaj, zamknięte.

Bez nienawisci

Uważąjcie co ja mówię
bo ja kurwa nie żartuję
chce was ostrzec skurwysyny
więc słuchajcie głupie chuje

To jest kurwa ostrzeżenie
i to kurwa nie jest kit
Ja glinami kurwa gardzę
nienawidze ich jak ty

Teraz wchodzi nowe prawo
każdy pies ma teraz broń
jesli bedziesz kurwa dymić
to dostaniesz kule w skroń

nie pomogą duże bice
nic ci nie da gruby kij
będziesz dymić na ulicy
to ci rozpierdolą ryj

lepiej kurwa schowaj kose
i nie machaj tym bejzbolem
nic ci kurwa nie pomoże
jak dostaniesz kule w głowę

ty unikaj prowokacji
i dymiących małolatów
jesli komus przypierdolisz
to powieszą cię na haku

uwazajcie więc kibole
bo ja wcale nie pierdolę
Będą dymy na ulicy
przecwelują was w piwnicy

ja psów kurwa nienawidzę
ja się też policją brzydzę
ale nie chce żeby pies
przypierdolił mi KS

Młodzieńczosć

Bywaj dobrze i niekiepsko
Czuj sie bosko i kurewsko

Załóż buty i czapeczkę
Idź sie pomódl zapal swieczkę

Zabij pieska i dozorcę
Kup kartofle spij pod dworcem

Wymyj szczęki, wydaj kaskę,
Poddaj się, zgól brwi, nie mlaskaj

Kochaj dzieci i dziewczynki
daj im sera i landrynki

Wyjrzyj z okna, zeskrob ranę,
Sprzdaj stół i opluj scianę,

Podrzyj dywan, całuj w rękę,
Zapłać zupą za podziękę

Bądź łagodny, bij kurczaki,
gwałć skarpetki, jadaj flaki

Pójdź do lasu, załatw pocztę
rozmysl się i wymknij boczkiem

Wróć do mamy, maluj nogi
Nie dotykaj do podłogi

Wymysl pracę, wybierz pana
Pójdż na wiec aż do plebana

Jak juz wszytko ci się znudzi
To skocz z okna i się zbudzisz
 

Dariusz

Masz dres wygnieciony
I chmurne czoło
Stalowe oczy
za nimi tajemnica
na brudnych adidasach kurz ulic
i smar starego fiata
pod którym w niedziele lezysz
wspominając brata
który dostał nożem
w Łomiankach.
 

Koniec

Radio własnie podało,
Że nie ma żadnej nadziei
I spiker - do dzisiaj wesołek
Wyszeptał - to koniec.

Leżę na łóżku, palę papierosa
Nikt mnie juz nie opieprzy
To smieszne, będę sam,
W obliczu swiatła.

Jestem taki spokojny,
Czuje się lepszy od wszystkich
Nobilituje mnie ten papieros
I koc trochę za krótki.

Żałuję tylko, że wtedy
Nie miałem odwagi
Choć chciałem krzyczeć

No cóż, nie nasza to wina
Że swiat się kończy
Szkoda tylko, że już nie zdążę
uratować miłosci.
 
 

strona główna | inni